Niezwykle zaciekłe boje toczą się w tym sezonie o zachowanie ligowego bytu. Zdecydowanie nikt nie ma ochoty z bielskiej A Klasy spaść. Zespoły zaangażowane w tę walkę solidarnie i regularnie punktują. Niedzielne zwycięstwo nad Zaporą Wapienica jest tym ważniejsze, że pozwala nam nadal utrzymywać się na powierzchni. Los drużyny KS Bystra cały czas pozostaje w jej rękach.

Sam mecz na stadionie GOSiR był zacięty i sporo się w nim działo. Co najważniejsze jednak większość z ciekawych zdarzeń odbywała się pod bramką przeciwnika. To co najbardziej istotne rozpoczęło się w 10 minucie, kiedy to niezłą akcję „Bystrzaków” sfinalizował płaskim strzałem przy słupku Przemysław Musiał, wykorzystując uprzednio pomysłowe dogranie Jakuba Habdasa. Chwilę później miało miejsce wydarzenie nieco bardziej przykre. Debiutujący w tym spotkaniu na lewej obronie KS Bystra, Viacheslav Kovalchuk (obywatel Ukrainy, pierwszy obcokrajowiec w historii drużyny KSB!) w przypadkowej sytuacji doznał groźne wyglądającego urazu kolana oznaczającego koniec przygody z tym spotkaniem. Szkoda, nasz młody debiutant rozpoczął to starcie w naprawdę obiecującym stylu. Wspomniana sytuacja chyba nieco rozkojarzyła zdeterminowanych od pierwszego gwizdka graczy gospodarzy, bowiem przez dobrych kilka minut nie stworzyliśmy żadnej sensownej akcji. W 29. minucie podopieczni trenera Wiesława Kucharskiego pędzili już jednak z kolejnym groźnym atakiem, który zagraniem w polu karnym zatrzymany został przez jednego z graczy Zapory. W konsekwencji arbiter tego meczu nie wahał się zbytnio przed podyktowaniem rzutu karnego, który na bramkę został zamieniony przez niezawodnego w tym elemencie gry Szymona Zająca. Po kilku minutach cieszyliśmy się z kolejnego tego dnia gola. Na prawej stronie boiska ambitnie o piłkę powalczył Przemysław Harat, chwilę później dograł piłkę do znajdującego się w polu karnym Jakuba Habdasa, a ten wystawił ją do nadbiegającego Pawła Lewandowicza. Precyzyjny strzał tego ostatniego po długim rogu pozostawał już tylko dopełnieniem formalności. Dobra gra i jeszcze lepszy wynik tuż przed zejściem na przerwę do przytulnej szatni.

To co wydarzyło się na początku drugiej odsłony trudne jest do wyjaśnienia bez pomocy różnej maści psychologów, psychiatrów i innych fachowców. Dobre 10 minut niewytłumaczalnego przestoju omal nie kosztowało nas utraty punktów w tym spotkaniu. Zapora zdołała w tym czasie dwukrotnie pokonać Witolda Dylińskiego. Najpierw w 47, minucie dokonał tego Jacek Wojtyłko, a 5 minut później podobna sztuka udała się Łukaszowi Kalecie. W obu przypadkach scenariusz wyglądał podobnie – prostopadłe podania za linię obrony i niewielkie szanse naszego portero na próbę skutecznej interwencji. Na szczęście chwilę po drugim trafieniu dla gości nastąpiło otrzeźwienie w naszych szeregach oraz powrót na właściwą ścieżkę ku wygranej. Ponownie, jeszcze wyraźniej niż w pierwszej odsłonie zdominowaliśmy rywala, raz po raz siejąc poważne zagrożenie pod bramką Wapienicy. Piłka jednak długi czas nie chciała znaleźć swojej drogi do siatki przyjezdnych. W doskonałych sytuacjach pudłowali Harat, czy wprowadzony w miejsce Habdasa Piotr Hrapkowicz. W 75. minucie nieporozumienie między obrońcą a bramkarzem Zapory w zdecydowany i sprytny sposób wykorzystał świetnie dziś dysponowany Lewandowicz, przerzucając piłkę nad zdezorientowanym golkiperem piłkarzy z bielskiej dzielnicy. Był to niezwykle ważny gol i bodaj kluczowy moment tego spotkania. W naszych szeregach nastąpił już większy spokój oraz przekonanie, że trzy punkty pozostaną pod Klimczokiem. W 82. minucie Paweł Lewandowicz trafił po raz trzeci, kompletując tym samym pierwszego w swej karierze hat-tricka. Asystentem w tej sytuacji okazał się aktywny Hrapkowicz. Do końca, mimo kolejnych prób, nie oglądaliśmy już bramek. Okazji ku temu było dla nas jeszcze kilka, jednak armat wystarczyło dziś tylko (aż!) na 5 trafień. Wygrana pozwala nam na awans na 11. miejsce w tabeli, choć mając przy tym pełną świadomość, że mówimy tu tylko o mało znaczącej statystyce. W „walkę o spadek” (cytując klasyka) zamieszanych jest 6 zespołów i wszystkie one mieszczą się ze swym dorobkiem w 3 punktach (9. Kobiernice 22 punkty, 14. Rybarzowice punktów 19). Czeka nas niezwykle pasjonująca, z punktu widzenia postronnego kibica, końcówka zmagań w bielskiej Klasie A. Oby ze szczęśliwym happy endem w wykonaniu ekipy KS Bystra.

KS BYSTRA vs Zapora Wapienica  5:2 (3:0)

Bramki:  Musiał 10, Zając 30′ k, Lewandowicz 33′, 75′ i 82′ – Wojtyłko 47′, Kaleta 52′

KS BYSTRA: Witold Dyliński – Viacheslav Kovalchuk (10′ Łukasz Kufel), Krzysztof Baścik, Sebastian Snaczke – Szymon Zając, Przemysław Musiał, Piotr Dybczak (60′ Piotr Chalecki), Przemysław Harat – Paweł Lewandowicz, Jakub Habdas (65′ Piotr Hrapkowicz)

Trener: Wiesław Kucharski

Zapora Wapienica:  Paweł Duraj, Arkadiusz Wrzeszcz(46′ Mateusz Śpiewak), Patryk Szendzielarz (46′ Łukasz Kaleta), Rafał Pezda, Grzegorz Habdas, Sławomir Guzek, Marcin Godniak (63′ Tomasz Gąsiorek), Tomasz Sierota, Jacek Wojtyłko, Jakub Gizicki, Tomasz Ryszka (77′ Tomasz Wichrzycki)

Trener: Jakub Budzich

Kartki:  żółte: G.Habdas, Guzek

Sędziował:  Damian Orłowski /  Marek Stroński  /  Przemysław Pilarz