Ciężar gatunkowy niedzielnego spotkania był trudny do podważenia, mieliśmy bowiem do czynienia z klasyczną wersją starcia „o 6 punktów”. Ekipa z Godziszki, wyprzedzająca nas przed tą kolejką o 5 oczek, w przypadku zwycięstwa „odfrunęłaby” nam już daleko, na 8 punktów, czyniąc się w praktyce zespołem poza naszym zasięgiem do końca sezonu. Dzięki wygranej piłkarzy KS Bystra, dystans do Beskidu wynosi tylko 2 punkty. Wiktoria pozwoliła także na wyprzedzenie ekipy Iskry Rybarzowice i  opuszczenie ostatniego miejsca w ligowej tabeli. Co najważniejsze jednak, stanowi dla nas wszystkich spory oddech ulgi oraz jest prawdziwym balsamem na nadszarpnięte  nastroje i morale przed dalszą, trudną walką o utrzymanie w Klasie A.

Do potyczki z Beskidem podchodziliśmy ze sporymi obawami. Nieudany start rundy w Porąbce wyraźnie podciął skrzydła, a trener Kucharski w dalszym ciągu nie mógł skorzystać z usług kilku ważnych zawodników. Na liście nieobecnych w niedzielę znaleźli się m.in. Jacek Włoch, Przemysław Musiał, Michał Gorol, Paweł Lewandowicz czy Mateusz Młynarski. W podstawowej jedenastce nasz coach dokonał za to kilku zmian, względem ostatniego spotkania. Swoje nazwisko na tablicy ze składem znaleźli Łukasz Kufel, Eryk Piszczałka, Marcin Siedlarz czy też notujący pierwszy występ w tym sezonie, młodziutki Krzysztof Baścik, partnerujący tego dnia na środku obrony Sebastianowi Snaczke. Wartym odnotowania faktem jest także powrót po dłuższym okresie Wojciecha Jodłowca, który zaliczył ostatni kwadrans.

Spotkanie ułożyło nam się nadzwyczaj dobrze. Już w 8. minucie dośrodkowanie Jakuba Habdasa celną i nieco szczęśliwą „główką” wykończył Piotr Hrapkowicz. Kolejne minuty przynosiły coraz wyraźniej zaznaczającą się przewagę „Bystrzaków”. Nasz zespół nie pozwalał przeciwnikowi na zbyt wiele. Sami staraliśmy się za to wykorzystywać każdą nadarzającą się do ataku okazję, przez co pod bramką Rozmusa gościliśmy nader często. Wynik udało się podwyższyć jednak dopiero w 32. minucie, kiedy to na precyzyjny strzał zza szesnastki zdecydował się Jakub Habdas. Do przerwy 2:0 po przyzwoitej grze. Obraz drugiej odsłony nie odbiegał znacząco od tego w pierwszej połowie. To zespół gospodarzy czuł się na boisku lepiej i stwarzał większe zagrożenie. Team z Godziszki swoich szans upatrywał przez całe spotkanie głównie w stałych fragmentach gry. Szybko też przeszliśmy do konkretów, szukając jak najszybciej okazji na 3. tego dnia bramkę. Blisko tego był Hrapkowicz, który jednak przegrał dwukrotnie starcie sam na sam z Rozmusem. W 64. minucie szarżujący Przemysław Harat powalony został w polu karnym, a strzał z tzw. „wapna” pewnie na bramkę zamienił Szymon Zając. To trafienie oznaczało w praktyce koniec emocji na stadionie GOSiR. Z gości zdecydowanie zeszło już powietrze, a i w naszych próbach więcej było spokoju i wyważenia niż wielkiego parcia naprzód. Ostatecznie mimo kilku szans, wynik nie zmienił się.

Tym sposobem zainkasowaliśmy trzy niezwykle ważne w kontekście walki o utrzymanie punkty. Pozwalają one na zaczerpnięcie naprawdę solidnej porcji oddechu. Przed nami jeszcze 11 niezwykle trudnych przepraw, do których przystąpimy jednak pewniejsi swych umiejętności. Grając z determinacją i zaangażowaniem, podobnymi do tych z niedzieli, nasze szanse na wypełnienie celu powinny być jak najbardziej realne.

KS BYSTRA vs Beskid Godziszka   3:0  (2:0)

Bramki: Hrapkowicz 8′, Habdas 32′, Zając 65′ k

KS BYSTRA: Witold Dyliński – Eryk Piszczałka (78′ Piotr Dybczak), Sebastian Snaczke, Krzysztof Baścik, Łukasz Kufel (68′ Krzysztof Pająk) – Szymon Zając, Jakub Cybiński, Marcin Siedlarz (62′ Piotr Chalecki), Przemysław Harat – Piotr Hrapkowicz (75′ Wojciech Jodłowiec), Jakub Habdas

Trener: Wiesław Kucharski

Beskid Godziszka:  Maciej Rozmus – Jan Dziedzic, Marek Kania, Szymon Bułka, Kacper Zieliński (46′ Patryk Ferfecki), Dariusz Gębala (60′ Marek Tajduś), Marcin Wisła, Marcin Dąbrowski (70′ Tomasz Sowa), Łukasz Pępek (46′ Mariusz Sanetra), Przemysław Kopaczka, Łukasz Muras

Trener: Bogdan Rozmus

Sędziowali: Bogusław Legięć / Mateusz Lis / Wojciech Szczurek