To mogły być trzy, bardzo ważne w kontekście walki o utrzymanie punkty. Podbudowani zeszłotygodniowym pogromem drużyny z Pisarzowic piłkarze KS Bystra tym razem jednak, mimo w sumie niezłej postawy, urządzili w Czechowicach pokaz podbramkowej nieporadności. To przełożyło się na zdobycz ledwie jednego punktu, co przy solidarnym punktowaniu wszystkich drużyn toczących walkę o pozostanie na szczeblu Klasy A przełomowym dorobkiem nie jest.

Pierwszą połowę niedzielnego starcia na obiekcie MOSiR Czechowice-Dziedzice z całą pewnością nie można określić mianem wielkiego widowiska. Obie ekipy dostosowywały się do sennej, niedzielnej atmosfery, uśpione chyba naprawdę wysoką jak na ostatnie tygodnie temperaturą powietrza. Z samej gry lepiej wyglądała nasza ekipa i to też nam udało się stworzyć pod bramką rywali więcej realnego zagrożenia. Najważniejszym momentem pierwszej odsłony były zdarzenia z 29. minuty. Wówczas to jeden z obrońców gospodarzy zatrzymał groźną akcję „Bystrzaków” ręką w obrębie pola karnego gospodarzy, a podyktowany za to zagranie rzut karny na gola zamienił Szymon Zając. Drugą połowę rozpoczęliśmy już chyba powoli legendarnym „bystrzańskim, kilkuminutowym przestojem”, w trakcie którego rywal stworzył sobie dwie okazje do zdobycia bramki. Drugą z nich, kiedy to podaniu Grzegorza Sztorca oko w oko z Witkiem Dylińskim znalazł się Mateusz Ciosek, udało się nawet „rezerwistom” wykorzystać, wyrównując tym samym stan rywalizacji. To podziałało na podopiecznych trenera Wiesława Kucharskiego ożywczo i przez pozostałe do końca 40 minut udało nam się zdecydowanie zdominować obraz boiskowych zdarzeń. Raz po raz przystępowaliśmy do konstrukcji kolejnych, wyważonych ataków na bramkę Czechowiczan. Nasza gra i panowanie na całej długości boiska mogły się podobać. Niestety, w całej tej układance zabrakło dwóch, najważniejszych chyba elementów. Po pierwsze pomysłu , gdyż często już w okolicach szesnastki nasze akcje wyhamowywały, traciły wigor i ogólny zamysł, często były przeciągane do granic możliwości przez kolejne, niepotrzebne kontakty z piłką czy uparte poszukiwania by „wjechać  z nią do bramki”. Drugim brakującym elementem była skuteczność. W sytuacjach, gdy już udało się wypracować świetną pozycję strzałową, nasi zawodnicy albo przenosili ją obok celu lub dawali się wykazać golkiperowi gospodarzy. Temu z kolei udało się kilka razy błysnąć, szczególnie podczas prób Pawła Lewandowicza czy Jacka Włocha. Ostatecznie, mimo ambitnej postawy, z Czechowic przywozimy ledwie punkt. Można by rzec: „dobre i to”, jednak w obliczu walki o życie i coraz większe natężenie niespodziewanych rozstrzygnięć w naszej lidze, wypadałoby jednak wykorzystywać takie okazje do solidniejszego zapunktowania.

MRKS Czechowice-Dziedzice II   vs  KS BYSTRA  1:1 (0:1)

Bramki: Ciosek 53′ –  Zając 29′ k

KS BYSTRA: Witold Dyliński – Przemysław Harat, Sebastian Snaczke, Jakub Cybiński, Łukasz Kufel (82′ Eryk Piszczałka) – Szymon Zając (69′ Wiktor Matlak), Jacek Włoch, Piotr Dybczak (46′ Przemysław Musiał), Piotr Hrapkowicz – Paweł Lewandowicz, Jakub Habdas (63′ Marcin Siedlarz)

Trener: Wiesław Kucharski

MRKS Cz-Dz. II:  Patryk Kopeć – Arkadiusz Łukosz, Grzegorz Gąsiorek, Tomasz Jonkisz, Marek Lech (31′ Maksymilian Praciak), Mateusz Stanclik (59′ Robert Jurczyga), Szymon Światłowski, Grzegorz Kocierz (79′ Jakub Gierula), Adrian Herok (46′ Daniel Jonkisz), Mateusz Ciosek, Grzegorz Sztorc

Trener: Marcin Sztorc

Kartki:  żółte:Kocierz / Siedlarz, Musiał

Sędziowali:  Jakub Tekieli  / Paweł Mołek  /  Dawid Wehsoly