Do podobnego poziomu dostosowało się bowiem większość składowych niedzielnej potyczki. Fatalna nawierzchnia boiska. Piłki, których jakość zakrawała na marnej jakości dowcip. Bardzo słaba postawa sędziowskiej trójki. W końcu też beznadziejnie zaprezentowali się główni aktorzy boiskowych wydarzeń – zawodnicy obu konkurujące ze sobą zespołów. To wszystko sprawiło, że zebranych na boisku przy ul. Bielskiej kibiców czekało widowisko naprawdę trudne do strawienia. Ale po kolei…

Do Bujakowa udaliśmy się ledwie w 14-osobowym zestawieniu personalnym, co stanowiło bodaj najskromniejszy potencjał ludzki w 3-letniej historii ligowych zmagań KSB. Długa lista nieobecnych, którą w ostatniej chwili nieco skrócił Marcin Siedlarz (po chorobie usiadł na ławce rezerwowych) doprowadziła naszych trenerów do niemałego bólu głowy. Cel był jasny: zaliczyć udany mecz, być może nawet zwycięstwo, jak ognia jednak wystrzegać się szans dla walczących o utrzymanie gospodarzy. Byliśmy przygotowani na dużą determinację z ich strony w celu zdobycia przezeń tak ważnych punktów. Jak się jednak okazało, piłkarze Gronia, wobec deficytu w umiejętnościach, główne pokłady ambicji ulokowali w agresywnym i brutalnym stylu gry. Podeszwy korków raz po raz wędrowały na wysokości 10-20 cm nad murawą, często znajdując swoją metę na nogach „Bystrzaków”. Po jednym ze starć, w 15. minucie boisko opuścić musi przetrącony w powietrzu Piotr Chalecki. Powodem prawdopodobne wybicie barku. Więcej strat na szczęście nie odnotowano. W pierwszej połowie na placu nie działo się poza tym zbyt wiele. Kilka pojedynczych, kiepsko zorganizowanych ataków z obu stron. Najlepszą okazja na rozdziewiczenie którejkolwiek z bramek zmarnował Groń, po rzucie wolnym pośrednim z okolic 7-go metra przed bramką Witolda Dylińskiego. Druga odsłona była już wyraźnie ciekawsza i rozpoczęła się od klasycznego trzęsienia ziemi. Ledwie chwilę po pierwszym gwizdku Sebastian Snaczke fauluje w polu karnym wychodzącego na czystą pozycję Kuźnika i sędzia spotkania słusznie wskazuje „na wapno”. Witold Dyliński w fantastycznym stylu paruje jednak strzał z 11 metrów zawodnika z Bujakowa. Wielka parada naszego portero. W 52. minucie Groń wychodzi w końcu na prowadzenie. Rzut wolny z bliskiej odległości, wrzutka w pole karne, a tam podopieczni trenera Michała Trojaka mają tyle miejsca, że znajdują czas zarówno na strzał, który broni Dyliński, jak i skuteczną już dobitkę. Strzelcem gola Marcin Foltyn, a drużyna KSB musi gonić wynik. Do wyrównania doprowadza w 70. minucie po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu Łukasza Kufla i strzale głową Marcin Siedlarza. Po tym wydarzeniu oba zespoły stworzyły sobie jeszcze po kilka szans. Gracze spod Klimczoka mieli nawet swoje dwie piłki meczowe, jednak w doskonałych sytuacjach pudłowali Krzysztof Paluch i Wiktor Matlak. W doliczonym czasie gry trafiamy do siatki bramki strzeżonej przez Krystiana Sosnę, gdy po strzale Jakuba Cybińskiego z dobitką pospieszył Piotr Hrapkowicz. Sędzia wskazuje jednak pozycję spaloną, co było decyzją mocno kontrowersyjną. Poniższe zdjęcie może niczego definitywnie nie rozstrzyga, bo i pozycja ustawienia kamery temu nie sprzyjała, ale niech stanowi pewien podgląd na tę sprawę. Każdy może zabawić się teraz w sędziowskiego eksperta…

12977145_999726596748245_2467476065301007872_o

Do końca spotkania nie zmieniło się więc nic, bramkowy remis, który nie zranił, ani nie spowodował eksplozji radości u żadnej ze stron. Ot, taki, wywalczony punkcik. Patrząc na klasę rywala, można czuć z niego pewien niedosyt, jednak mając na uwadze boiskowe wydarzenia, jak i problemy kadrowe, powinien on stanowić małą satysfakcję.

Groń Bujaków – KS BYSTRA 1:1 (0:0)

Bramki: Foltyn 52′ – Siedlarz 70′

Groń Bujaków: Krystian Sosna – Mirosław Matlak, Dawid Herma, Marcin Brzózka, Łukasz Matejko, Marcin Foltyn (84′ Patryk Ferfecki), Jakub Kania, Paweł Tomiczek, Sebastian Zawadzki, Dawid Kanik, Paweł Kuźnik (80′ Aleksander Wnęczak)

Trener:  Michał Trojak

KS BYSTRA: Witold Dyliński – Łukasz Kufel, Sebastian Snaczke, Krzysztof Pająk, Eryk Piszczałka – Jakub Cybiński, Piotr Chalecki (18′ Marcin Siedlarz), Jacek Włoch  – Wiktor Matlak, Piotr Hrapkowicz, Krzysztof Paluch

Trenerzy: Tokarczyk & Tarnawa

żółte kartki: Foltyn, Kanik, Ferfecki, Wnęczak / Pająk, Włoch, Snaczke