Ligowe wypady do Godziszki nigdy do łatwych nie należą. To prawda stara jak świat. Miejscowi dysponują dość charakterystycznym, niezbyt dużym boiskiem i znani są powszechnie z zaciętości w grze. Tym razem, mając w dodatku na uwadze podwyższoną po nieudanym starcie rozgrywek presję, spodziewaliśmy się również niełatwej przeprawy, w której jednak jedynym celem było zgarnięcie pełnej puli. Oba przewidywania w sobotnie popołudnie sprawdziły się doskonale. Za nami trudna przeprawa, zakończona ostatecznie pewnym zwycięstwem.

Zespół trenera Wiesława Kucharskiego zaprezentował się zebranej w Godziszce publiczności z dwoma zmianami w podstawowym składzie względem ubiegłotygodniowej potyczki z Bestwinką. Marcin Siedlarz pojawił się w ataku w miejsce Jakuba Habdasa, a nieobecny tego dnia Przemysław Musiał zastąpiony został przez Piotra Dybczaka. Od początku spotkania na boisku przy ul. Granicznej to gracze KS Bystra przejęli inicjatywę i z większą determinacją dążyli do otwarcia wyniku. Nieźle dysponowana formacja defensywna gospodarzy stanowiła trudną do sforsowania zaporę, jednak mimo to udało się w początkowej fazie meczu stworzyć kilka dobrych okazji. W najlepszej z nich przestrzelił Paweł Lewandowicz. Niedługo później poprzeczkę bramki Rozmusa ostemplował strzałem zza pola karnego Szymon Zając, a dobitka Sebastiana Snaczke okazała się nieskuteczna. Wszystko zdawało się układać dobrze przez pierwsze pół godziny. Chwilę później nastąpiła chwilowa konstelacja nieszczęść po stronie „Bystrzaków”. Najpierw groźnie wyglądającej kontuzji, eliminującej z dalszej gry doznał wspomniany już Dybczak, a chwilę później skuteczny kontratak Beskidu zakończył się niespodziewaną bramką na 1:0. Dośrodkowanie Mariusza Sanetry zdołał jeszcze zblokować Snaczke, jednak ten sam zawodnik dopadł do odbitej piłki i precyzyjnym lobem pokonał Witolda Dylińskiego. Na całe szczęście jeszcze przed przerwą udało nam się doprowadzić do wyrównania. Akcję na 1:1 rozpoczął Sebastian Snaczke, wrzucając piłkę z autu do znajdującego się w polu karnym Marcina Siedlarza, który z kolei oddał ją nadbiegającemu Przemysławowi Haratowi. Dośrodkowanie naszego skrzydłowego obrońcom Godziszki udało się wyekspediować, jednak znajdujący się przed „szesnastką” Szymon Zając po opanowaniu futbolówki posłał ją technicznym strzałem w górny róg bramki Beskidu. Remis do przerwy.

Cel na drugą odsłonę był prosty: udokumentować optyczną przewagę także w protokole meczowym. Na gola tym razem czekaliśmy znacznie krócej niż w pierwszej połowie. Na 1:2 już w 53. minucie trafił wprowadzony w przerwie Jakub Habdas, który w pewny i spokojny sposób spożytkował podanie od Siedlarza. Po 10-ciu minutach gospodarze jednak ponownie doprowadzili do stanu remisowego. Błąd w wyprowadzeniu piłki „Bystrzaków” poskutkował szybką kontrą Godziszki, która zakończyła się w polu karnym faulem Krzysztofa Baścika na szarżującym Łukaszu Murasie. Rozjemca spotkania, Pan Krzysztof Caputa musiał w tej sytuacji podyktować rzut karny, który sprytnym strzałem na bramkę dającą wyrównanie 2:2 zamienił sam poszkodowany. Zespół trenera Wiesława Kucharskiego nie był jednak tego dnia zainteresowany tym, by dać podciąć sobie skrzydła. Minęło ledwie kilka chwil od wznowienia gry od środka, a stanęliśmy przed doskonałą okazją na ponowne osiągnięcie prowadzenia. Na szarżę lewą stroną boiska zdecydował się Sebastian Snaczke, wieńcząc ją świetnym podaniem do Marcina Siedlarza, który tuż po przyjęciu sobie piłki wycięty został równo z trawą przez jednego z obrońców miejscowej ekipy. Rzut karny, tym razem dla „Bystrzaków”. Do piłki ustawionej na 11-tym metrze podszedł Paweł Lewandowicz, który nie miał jednak tego dnia szczęścia. Jego silne uderzenie zatrzymało się na słupku, a gola przyniosła nam przytomność Jakuba Habdasa, który pierwszy dopadł do odbitej futbolówki i zmieścił ją obok interweniującego Rozmusa. 2:3! Zespół KS Bystra postanowił w tym momencie pójść za ciosem i już po 120-tu sekundach cieszyliśmy się z gola na 2:4. Podrażniony uprzednim niepowodzeniem Paweł Lewandowicz doskonale rzucił piłkę za linię obrony do wychodzącego na czystą pozycję Siedlarza, a ten huknął z woleja, jak z armaty tuż przy bliższym słupku bramki Beskidu. Ta bramka w wyraźny sposób uspokoiła naszą grę i do końca spotkania kontrolowaliśmy już to, co działo się na boisku. Co więcej, w 90 minucie udało się trafić jeszcze na 2:5. Wówczas to zbyt krótko piłkę wybił grający już wysoko, w stylu Manuela Neuera, Maciej Rozmus. Łukasz Kufel wystawił ją Piotrowi Hrapkowiczowi, a ten z dużym wyczuciem posłał ją z 30. metrów do siatki obok rozpaczliwie interweniującego portero gospodarzy. Tym sposobem w pewnym i efektownym stylu udało nam się wygrać ważny i niełatwy mecz z rywalem reprezentującym sąsiednią gminę. Mamy więc na swoim koncie pierwsze ligowe punkty w tym sezonie i z większym spokojem oczekujemy kolejnych wyzwań. Te, w związku z przymusową pauzą związaną z nieparzystą ilością startujących w rozgrywkach Klasy A drużyn, czekają nas dopiero za dwa tygodnie, kiedy to w „Dolinie Słońca” podejmiemy zespół LKS Mazańcowice.

Beskid Godziszka  vs  KS BYSTRA   2:5 (1:1)

Bramki:  Sanetra 34′, Muras 64′ k – Zając 41′, Habdas 53′ i 67′, Siedlarz 69′, Hrapkowicz 90′

Beskid Godziszka:  Maciej Rozmus – Damian Błachut, Jan Dziedzic, Paweł Gluza, Patryk Ferfecki – Mariusz Sanetra, Dariusz Gębala (75′ Tomasz Sowa), Marek Kania, Mateusz Gut (85′ Mateusz Kaleta)- Łukasz Pępek (50′ Marek Marcisz), Łukasz Muras (75′ Marcin Ścieszka)

Trener: Bogdan Rozmus

KS BYSTRA: Witold Dyliński – Rafał Rus,  Piotr Dybczak (32′ Krzysztof Baścik), Jakub Cybiński, Sebastian Snaczke (80′ Eryk Piszczałka) – Przemysław Harat (69′ Piotr Hrapkowicz), Szymon Szczyrk, Jacek Włoch (46′ Jakub Habdas), Szymon Zając (74′ Łukasz Kufel) – Paweł Lewandowicz, Marcin Siedlarz (74′ Wiktor Matlak)

Trener: Wiesław Kucharski

Kartki:    żółte: Lewandowicz

Sędziowali:  Krzysztof Caputa / Adam Moskwik / Marek Jaworski