Trener Maciej Tokarczyk z funkcji szkoleniowca „Bystrzaków” zrezygnował na początku października 2016 roku, po słabszym niż zakładano starcie nowego sezonu. Żegnaliśmy go wówczas z dużym smutkiem, ponieważ nie była to trenerska dymisja, jakich w świecie futbolu wiele. Maciej Tokarczyk był przecież jednym z członków założycieli Klubu Sportowego „Bystra” w 2013 roku, pierwszym trenerem naszych seniorów oraz architektem sukcesu, jakim było wygranie Klasy B w sezonie 2014/15. Ówczesnemu smutkowi towarzyszyła jednak pewność, że przed trenerem Tokarczykiem poważna kariera trenerska, wykraczająca skalą wyzwania poza możliwości tak skromnego klubu, jak nasz…

Przyznać trzeba, że szkoleniowa droga naszego byłego coacha układa się harmonijnie, w tonie wypowiedzi piłkarskiego klasyka – „cały czas do przodu”. Po odejściu z KS Bystra trener Tokarczyk skupił się jeszcze mocniej na swojej pracy w strukturach BTS Rekord Bielsko-Biała. W lecie 2018 roku postanowił skorzystać z oferty przedstawionej mu przez Piasta Gliwice. W klubie aktualnego Mistrza Polski, poza opieką nad jedną z grup młodzieżowych, był także drugim trenerem w zespole rezerw. W ostatnich miesiącach przyszedł czas na kolejny krok naprzód na szkoleniowej drodze. Oferta ze Stali Rzeszów okazała się na tyle interesującym wyzwaniem, że Maciej Tokarczyk zdecydował się na przeprowadzkę pod wschodnią granicę naszego kraju, do miasta położonego nad rzeką Wisłok.

Ambicje w Rzeszowie są imponujące. Włodarze Stali bardzo chcą, by miasto to, poza siatkówką, która stanowi jego sportową wizytówkę, stało się również mocno kojarzone z futbolem. W związku z tym w Stali czynione są ogromne inwestycje, skoncentrowane głównie na pracy u podstaw – stworzeniu sieci akademii, autorskiego planu szkolenia, wprowadzaniu innowacji na różnych płaszczyznach. Roczny budżet na rozwój szkolenia w wysokości 8 milionów złotych lokuje Stal w absolutnej czołówce klubów w Polsce przeznaczających na ten cel największe środki, obok Legii Warszawa, Lecha Poznań i Zagłębia Lubin. Wedle wizji osób zarządzających całym projektem, klub ma w niedługim czasie regularnie wypuszczać w świat gotowych na jego podbijanie piłkarzy oraz stanowić wizytówkę całego Podkarpacia w Polsce. Projekt jest na tyle interesujący, że budzi już zainteresowanie ogólnopolskich mediów, ostatnio choćby popularnego portalu Weszło. W wyselekcjonowanym gronie kadry trenerskiej tworzącej silne struktury Stali znalazło się miejsce dla Macieja Tokarczyka, któremu przydały ważne w całej układance zadania. Odpowiadać ma za zespół rezerw rzeszowskiego klubu oraz drużynę U-19.

Na potrzeby naszego artykułu udało się namówić Maćka Tokarczyka na krótki wywiad…

Dlaczego zdecydowałeś się na pracę w Stali Rzeszów?

Dla mnie najważniejsze jest to, aby być w miejscu, które zagwarantuje mi największy rozwój. Decyzja o przeprowadzce z Gliwic do Rzeszowa nie była łatwa. W obu miejscach jest fantastyczne środowisko do ciągłego postępu, a ludzie, oprócz tego, że mają ogromną wiedzę, są otwarci, więc przebywanie wśród nich jest bardzo postępowe. Takie poważne decyzje życiowe na pewno potrzebują czasu, wielu godzin przemyśleń oraz rozmów z najbliższymi. Chcę powiedzieć, że projekt Stali Rzeszów od samego początku zrobił na mnie ogromne wrażenie. Podczas naszego pierwszego spotkania dyrektorzy przedstawili mi konkretną wizję na rozwój klubu. Najważniejsze jest dla mnie to, że patrzą daleko w przyszłość. Osobiście jestem ambitnym człowiekiem stąd takie podejście bardzo mi odpowiada. Twierdzę, że poprzez ciężką pracę można bardzo dużo osiągnąć. Podobnie filozofie uznaje klub. Muszę także zaznaczyć, to, że nie jestem jedynym pracownikiem klubu spoza miasta, który dołącza do projektu Stali Rzeszów. Nie chciałbym nikogo pominąć, ale jest z nami m.in. Mateusz Maciejewski (z Bielska-Białej), profesor Huciński i Tomasz Wilczewski, Konrad Czapeczka, Jakub Sage, Karol Zniszczoł, Michał Kordas, Tomasz Flakowski oraz Mateusz Stolarski, z którym będę blisko współpracował przy drużynie rezerw i U19. Nie wszyscy z nich są trenerami piłkarskimi, są wśród nich trenerzy mentalni, motoryczni, a nawet człowiek odpowiedzialny za marketing. W świecie sportu są to osoby bardzo znane, uważane za autorytet. To był kolejny argument, dla którego zdecydowałem się na ten ruch, ponieważ pokazuje to, że klub chce zadbać o najmniejszy szczegół jeśli chodzi o rozwój Akademii.

Co w wizji włodarzy klubu z Rzeszowa ujęło Cię najbardziej?

Plany rozwoju Stali Rzeszów sięgają bardzo daleko. Dyrektorzy Stali Rzeszów ujęli mnie już na pierwszym naszym spotkaniu, do którego bardzo mocno byli przygotowani. Spędziliśmy razem dosłownie cały dzień rozmawiając na przeróżne tematy związane z futbolem, ale i nie tylko. To pokazuje jak bardzo podchodzą profesjonalnie do swojego fachu i jak mocno selekcjonują ludzi, którzy tworzą struktury całego klubu.

Niektórzy mówią, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Za Tobą kilka tygodni pracy w nowym miejscu. Jakie są zatem Twoje pierwsze wrażenia?

Nastawienie może być tylko pozytywne! Codziennie widzę ludzi, którzy ciężko pracują na sukces klubu, a ich ambicje sięgają bardzo wysoko. Najważniejsze jest, to że każdy z nas patrzy w jednym kierunku.

Jakie stawiasz sobie cele związane z nowymi obowiązkami zawodowymi ?

Celem sportowym jest to, aby każdego dnia wkładać wiele pracy i wysiłku w rozwój całej Akademii oraz każdego mojego piłkarza. Bardzo bym chciał, aby któryś z obecnych zawodników Akademii Stali Rzeszów osiągnął sukces piłkarski, tzn. zagrał na poziomie centralnym, czy trafił do młodzieżowej reprezentacji Polski. Kolejnym celem jest mój rozwój, jako trenera, na wielu płaszczyznach.

Jak podoba Ci się samo miasto?

Wcześniej nie znałem tego regionu Polski jakoś bardzo, mogę już jednak powiedzieć, że sam Rzeszów zrobił na mnie duże wrażenie. Miasto jest bardzo ładne i czyste. Nie zwiedziłem jeszcze wielu miejsc, ale z pewnością, kiedy będę miał chwilę wolnego to to zrobię. Myślę, że Rzeszów jest miejscem w którym się przyjemnie żyje.

 

Nam pozostaje jedynie cieszyć się z trenerskiego rozwoju związanego ongiś z naszym klubem coacha. Trzymamy kciuki za dalszy rozwój i spełnienie zakładanych celów trenerskich, Maćku!