By wykonać wiosenny plan już w ten weekend do naszych piłkarzy należało jasno sprecyzowane zadanie: pokonać na stadionie w „Dolinie Słońca” miejscowy LKS. To udało się osiągnąć, przyznać trzeba, w efektownym i pewnym stylu. Ekipa „Bystrzaków” gromi w niedzielne popołudnie jednego z bezpośrednich rywali w walce o utrzymanie i już na pewno pozostaje w gronie przedstawicieli bielskiej Klasy A.

Podopieczni trenera Wiesława Kucharskiego rozpoczęli ten mecz zgodnie z jego wskazówkami. Od początku mieliśmy zdominować i w wyraźny sposób zaatakować przeciwnika, tak by walkę o byt rozstrzygnąć już w niedzielę. Nie minęło więc 5 minut, a cieszyć mogliśmy się z objęcia prowadzenia. Rzut rożny w wykonaniu Szymona Zająca na gola uderzeniem głową z bliskiej odległości zamienił niesamowity ostatnio Paweł Lewandowicz. Ten sam zawodnik podwyższył nasze prowadzenie w minucie 16-tej, tym razem sprytnym i celnym strzałem wykańczając krosa autorstwa Przemysława Musiała. Po drugim golu nieco gospodarzom odpuściliśmy, kto wie – być może oszczędzając siły na dalszą część walki w upale. Nie przeszkadzało nam to jednak w tworzeniu kolejnych sytuacji. Jedną z nich, w 37. minucie wykorzystał Jacek Włoch, serwując zebranym kibicom ładną podcinkę nad bramkarzem „Gladiatorów” po dograniu Jakuba Habdasa. Do przerwy solidna zaliczka w postaci trzech goli. Drugą odsłonę rozpoczęliśmy od kolejnego, solidnego uderzenia. Nim jeszcze bowiem ostatni spóźnialscy zdążyli usadzić się na swoich miejscach, zdobyliśmy bramkę na 4:0. Tym razem ładną akcję i podanie Habdasa sfinalizował skuteczny w tym sezonie Zając. 4 minuty później już oficjalnie można było ogłosić „miastu i światu”, że mamy do czynienia z kolejnym popołudniem w stylu „Lewandowicz show”. Nasz zawodnik, występujący od jakiegoś czasu w ataku skompletował bowiem wówczas kolejnego, trzeciego już na przestrzeni ostatnich tygodni hat-tricka. Asystę przy tym trafieniu kolejny raz zapisaliśmy z kolei na koncie Przemysława Musiała. Na bramkę numer 5 przyszło nam czekać do 70. minuty. Wtedy to świetnie dysponowany Jacek Włoch zagrał piłkę do wychodzącego na wolne pole Zająca, a temu pozostało jedynie minąć ofiarnie interweniującego bramkarza Mazańcowic i umieścić piłkę w siatce, już po raz 12-ty w bieżących rozgrywkach. Strzelanie po stronie „Bystrzaków” zakończył – a któż by inny! – Paweł Lewandowicz. W 73. minucie, po błyskawicznym wznowieniu gry długim zagraniem przez naszego golkipera, Witolda Dylińskiego stanął on ponownie oko w oko z Kamilem Tragarzem, nad którym najpierw przerzucił sobie piłkę, a później spokojnie trafił nią do bramki. Nasze humory tylko troszkę zepsuł jeszcze w 80. minucie Sebastian Świder, który pięknym strzałem zza pola karnego w samo okienko bramki, zdobył dla miejscowych honorowy łup.

Odnosimy najwyższe zwycięstwo w krótkiej historii naszych zmagań w Klasie A. Dzięki temu już na pewno zostajemy w jej szeregach. W doskonały sposób puentujemy naprawdę udaną w naszym wykonaniu wiosnę, wygrywając po raz 4-ty z rzędu. Co najlepsze – mało tego, że nie musimy już z niepokojem spoglądać w dół ligowej tabeli, to wobec słabszej formy kilku ekip, mamy jeszcze szanse by nawiązać walkę nawet i o 5. (matematyczne) lub 6. (realne) miejsce. Pod Klimczokiem znowu zaświeciło słońce…

LKS Mazańcowice  vs  KS BYSTRA   1:7  (0:3)

Bramki:  Świder 80′ – Lewandowicz 5′, 16′, 51′ i 73′, Włoch 37′, Zając 47′ i 70′

LKS Mazańcowice:  Kamil Tragarz – Kamil Kubiszewski, Adrian Łabys, Maciej Kopeć, Michał Buczek, Jarosław Jankowski (54′ Sławomir Pachny), Łukasz Pierlak (60′ Szymon Żółty), Wojciech Florek, Piotr Parcia (46′ Sebastian Świder), Piotr Buczek, Radosław Forjasz

Trener:  Jarosław Jankowski

KS BYSTRA: Witold Dyliński –  Piotr Dybczak (22′ Krzysztof Baścik), Sebastian Snaczke, Jakub Cybiński, Adrian Woźnicki – Szymon Zając, Przemysław Musiał (59′ Piotr Chalecki), Jacek Włoch, Przemysław Harat (73′ Marcin Siedlarz) – Paweł Lewandowicz, Jakub Habdas (66′ Piotr Hrapkowicz)

Trener: Wiesław Kucharski

Kartki:   żółte:  Woźnicki /  Łabys, Forjasz

Sędziował:  Michał  Klajmon / Klaudiusz Pietroszek / Daniel Maruszak