W niedzielę w Mazańcowicach wracaliśmy na regularnie, ligowe tory po tygodniowej pauzie wynikającej z nieparzystej ilości zespołów rywalizujących w stawce. Cel na to spotkanie wydawał się prosty. Jechaliśmy na boisko zespołu, którego większość obserwatorów a-klasowych zmagań typuje do walki o utrzymanie, stąd też interesowało nas przywiezienie do Bystrej jedynie pełnej puli. Przy postawionym zadaniu śmiało zaznaczyć możemy sobie plusa. Wracamy razem z trzema kolejnymi punktami. Po drodze jednak musieliśmy przebrnąć małą drogę przez mękę…

Śmiało można powiedzieć, że tego dnia oglądaliśmy na boisku w Mazańcowicach dwa różne zespoły KS Bystra. Nasz zespół zaprezentował się niczym tytułowy „Dr Jekyll & Mr Hyde”, notując pierwszą – bardzo słabą połowę oraz drugą – fantastyczną. Ale po kolei… W pierwszej odsłonie prezentowaliśmy się na boisku rzeczywiście fatalnie. Bez przesady stwierdzić można, że był to jeden ze słabszych naszych występów w ostatnich miesiącach. Mnóstwo niedokładności, nieporadności oraz znikome zagrożenie bramki miejscowych, które ograniczało się do nieskładnych akcji i prób z dystansu. Najbliżej zdobycia gola byliśmy bodaj po rzucie rożnym i strzale głową Sebastiana Snaczke. Przeciwnik z Mazańcowic również nie prezentował się szczególnie pozytywnie. W przeciwieństwie do nas, stać go było jednak na tę jedyną akcję zakończoną bramką. W 15 minucie w wyniku błyskawicznej kontry miejscowych oko w oko z debiutującym w bramce „Bystrzaków” Dariuszem Turkiem znalazł się Sebastian Świder, który pokonał naszego bramkarza efektowną podcinką. W pierwszej połowie była to jedyna sytuacja, którą sędzia mógł zanotować w swoim protokole.

Na drugą odsłonę wyszliśmy z bardzo precyzyjnym planem błyskawicznego odrabiana strat. Niemrawy do tej pory zespół trener Kucharski postanowił pobudzić aż trzema zmianami w przerwie. Tym sposobem na placu gry zameldowali się Szymon Zając, Przemysław Harat i Jakub Habdas, którzy – jak się później okazało – mieli w komplecie kluczowy wpływ na dalsze boiskowe losy. Sygnał do ataku już kilkanaście sekund po wznowieniu gry dał ten ostatni, który po świetnym podaniu Pawła Lewandowicza na wolne pole, wyprzedził obrońców rywali i silnym strzałem wolejem, prawą nogą dał Bystrzakom remis 1:1. Okazało się, że był to kulminacyjny punkt tego spotkania. W dalszych minutach pewni swego gracze KSB tworzyli sytuację za sytuacją i pozytywne rozstrzygnięcie tego spotkania pozostawało kwestią czasu. W 52 minucie do piłki ustawionej nieco ponad 20 metrów od bramki Wolskiego stanął Szymon Szczyrk i pewnym uderzeniem przy lewym słupku wyprowadził nas na prowadzenie. Minutę później mieliśmy już 1:3… Doskonałą, trójkową akcję Lewandowicz-Habdas-Harat, rozegraną w naprawdę imponującym tempie, wykończył ten ostatni. Dogrywał Kuba Habdas. W 66 minucie wspomniany Habdas w skuteczny sposób egzekwował rzut karny, podyktowany uprzednio za zagranie ręką w polu karnym. W 72 minucie ponownie swoją akcję w polu karnym rozegrali Habdas i Harat. Ponownie dogrywał ten pierwszy, a skutecznej finalizacji, z najbliższej odległości podjął się drugi z panów. Trzy minuty później niezmordowany Harat posłał piłkę w kierunku Szymona Zająca. Nasz skrzydłowy zdołał jeszcze minąć jednego z rywali i pewnie trafił na 6:1. Równo minutę później mieliśmy już 7:1. Zaliczający prawdziwe wejście smoka, Jakub Habdas precyzyjnym strzałem głową wykończył tym razem dogranie z rzutu rożnego Zająca. Jak się okazało, nie było to ostatnie słowo graczy trenera Kucharskiego tego dnia. Podrażniona, bystrzańska bestia ukąsiła tego dnia raz jeszcze. W 80 minucie wysokie dośrodkowanie Harata spadało długo, znajdując ostatecznie na swej drodze głowę Kuby Habdasa. Dla naszego napastnika była to 4 bramka tego dnia i już 6 w obecnym ligowym sezonie. Po 4 kolejkach pozostaje on wiceliderem zmagań, tuż za pewnym goleadorem z Hecznarowic.

Koniec końców dokonujemy na młodej ekipie z Mazańcowic klasycznej rzezi niewiniątek, mimo iż po pierwszej połowie stawiać mogli na to jedynie Ci co bardziej optymistyczni fani naszej drużyny. Owszem, zagraliśmy bardzo słabe pierwsze 45 minut. Mimo tego, trzeba nasz zespół za dziś mocno pochwalić. Prawdziwych mężczyzn poznaje się w końcu po tym jak kończą, a nie jak zaczynają… Co ciekawe – nigdy wcześniej na poziomie Klasy A nie wygraliśmy aż tak wysoko. Poprzedni „rekordzik” to wiosenna wygrana 7:1 nad … LKS-em Mazańcowice.

LKS Mazańcowice  vs  KS BYSTRA   1:8 (1:0)

Bramki:  Świder 15′ – Habdas 46′, 66′ k, 76′ i 80′, Szczyrk 52′,  Harat 53′ i 72′, Zając 75′

LKS Mazańcowice:  Błażej Wolski – Marcin Gałuszka, Dominik Guszpil, Krystian Wojnar (62′ Michał Adamczyk), Daniel Rodak, Jarosław Kierlin, Kamil Szozda, Mateusz Żółty (62′ Szymon Żółty), Patryk Góralczyk (69′ Adam Klaczek), Sebastian Świder (46′ Sławomir Pachny), Hubert Żmuda

Trener: Sebastian Jasiński

KS BYSTRA: Dariusz Turek – Rafał Rus (75′ Adrian Woźnicki),  Jakub Cybiński (83′ Krzysztof Baścik), Sebastian Snaczke (72′ Łukasz Kufel) – Piotr Hrapkowicz (46′ Szymon Zając), Szymon Szczyrk (75′ Wiktor Matlak), Jacek Włoch, Przemysław Musiał, Piotr Chalecki (46′ Przemysław Harat) – Paweł Lewandowicz, Marcin Siedlarz (46′ Jakub Habdas)

Trener: Wiesław Kucharski

Sędziowali:  Wojciech Szczurek /  Marcin Jakowenko  / Łukasz Zioło