ksbystra.pl: Witaj, Rafał! Opowiedz nam proszę, jak zaczęła się Twoja przygoda z Klubem Sportowym „Bystra”? Jak  to się stało, że zostałeś kierownikiem pierwszego zespołu KSB?

Moja przygoda z klubem KS Bystra zaczęła się przed rokiem, dzięki mojej córce Kindze, która wstąpiła w szeregi sekcji piłki ręcznej i została bramkarką w grupie dziewczyn z rocznika 2003. Na początku więc była to pierwsza sekcja, poprzez którą poznałem klub i jego włodarzy. Od początku bardzo dobrze nam się rozmawiało i współpracowało przy różnego rodzaju inicjatywach. Ja zdeklarowałem już wówczas swoją chęć pomocy dla Klubu. widząc z jaką pasją poświęcają się Ci wszyscy ludzie dla rozwoju tego ciekawego projektu pod nazwą KS Bystra. W międzyczasie poznałem również inne sekcje tj. drużynę seniorów piłki nożnej oraz Akademię Małego Bystrzaka. To było imponujące doświadczenie. Właściwie tym, co najbardziej mnie motywuje do działania, to osoby trenerów. Niesamowici ludzie, którzy z dnia na dzień dają od siebie więcej i więcej. Każdą sekcję reprezentują i koordynują fantastycznie osoby. W kwietniu otrzymałem ofertę objęcia stanowiska kierownika drużyny seniorów KSB. To był dla mnie zaszczyt, że obdarzono mnie takim zaufaniem. Nie wahałem się ani przez moment, zwłaszcza mając w perspektywie współpracę z trenerem Tokarczykiem. Pracować z  takim fachowcem to dla mnie prawdziwe wyzwanie i przyjemność.

 

W otoczeniu zespołu masz swoje miejsce od niedawna. Jak oceniasz samą drużynę KS Bystra i atmosferę w szatni, jako osoba, która „weszła” do niej z zewnątrz?

Można by krótko powiedzieć coś, co oddaje charakter tej drużyny:  atmosfera jest! Sam zespół dla mnie, jako kibica piłki nożnej, stanowi grupę o niesamowitym potencjale. To taka bomba z opóźnionym zapłonem, która jak tylko eksploduje, to wyniesie KSB na szczyty tabeli. Od strony sportowej, pasji, zaangażowania zawodnicy robią na mnie ogromne wrażenie. To niebywałe, jak na poziomie amatorskim Ci wszyscy zawodnicy są zaangażowani w tę drużynę, jak są zjednoczeni, jak wspólnie przeżywają każdy mecz. Mając samemu jakieś doświadczenia z dawnych lat, kiedy trenowałem i występowałem w drużynie A-klasowej, obawiałem się że spotkam ludzi, dla których piłka jest tylko dodatkiem. Zaangażowanie, odpowiedzialność za klub i ta właśnie bystrzańska pasja sprawiają, że to dla mnie czysta przyjemność i niesamowita radość przebywać wewnątrz tej drużyny. Oczywiście nie można zapomnieć o innych cechach charakterystycznych szatni KS Bystra, czyli dużej dawce humoru czy chęci niesienia pomocy i otwartości. My się po prostu nie nudzimy ze sobą!

 

Jak, po tych już w sumie kilku tygodniach swojej pracy, oceniasz współpracę ze sztabem trenerskim i zarządem Klubu?

Nawet największy pasjonat, największy profesjonalista złamie się, jeżeli zespół, z którym współpracuje nie udzieli mu odpowiedniego wsparcia. Ja to wsparcie otrzymuję na każdym kroku, od Zarządu czy też sztabu szkoleniowego. Maciej, Robert, Sebastian czy Szymon to ludzie o tak otwartym umyśle na działanie i wdrażanie nowych pomysłów, z nimi można naprawdę wiele zdziałać. To dzięki takim osobom komfort działania w obszarze w którym porusza się kierownik drużyny jest nie do przecenienia.  To fantastyczne jak potrafimy ze sobą dyskutować i rozmawiać na wiele wspólnych tematów, usuwać przeszkody czy też razem wypracowywać różnego rodzaju inicjatywy. Pomimo tego, że jesteśmy różni i czasami mamy różne spojrzenia na pewne sprawy, to bardzo szybko wypracowujemy wspólne stanowisko.  Nie zawaham się użyć tutaj sformułowania, że spotkała się grupa mądrych ludzi. Moja ocena może być więc tylko pozytywna. Gdyby było inaczej albo jeśli cokolwiek miałoby się zmienić, zapewne już by mnie nie było w strukturach klubowych.

jaszczuk 2

Jakie wyzwania czekały Cię na początku przygody z zespołem i w jaki sposób sobie z nimi poradziłeś?

Na początku, wchodząc w struktury Klubu, przyjąłem założenie, że słucham i obserwuję. Musiałem najpierw przyjąć nauki i zorientować się w zakresie obowiązków. Tutaj jestem ogromnie wdzięczny Jackowi  Zającowi, który pomagał mi wdrożyć się w obowiązki związane z pełnieniem nowej funkcji i był moim mentorem, służąc radą oraz cierpliwie odpowiadając na moje pytania. Postanowiłem, że ostatnie mecze minionego sezonu poświęcę obserwacji wszystkich obszarów związanych z sekcją piłki nożnej po to, żeby wykonać na zakończenie sezonu swego rodzaju bilans otwarcia  i zaproponować Zarządowi oraz sztabowi szkoleniowemu pewien pakiet zmian w funkcjonowaniu pierwszej drużyny. Takie propozycje rzeczywiście udało mi się wypracować i zaproponować, a teraz, po ich akceptacji przez Zarząd i sztab szkoleniowy sukcesywnie będziemy je wdrażać. Zarząd postawił mi jeden główny cel: spiąć ze sobą różne obszary działania i skupić je w rękach Kierownika drużyny, co w założeniu ułatwi jej funkcjonowanie. Osobiście jestem zadowolony z tego okresu i mam nadzieję, że wkrótce wszyscy zbierać będziemy jego plony.

Niedawno rozpoczął się okres przygotowawczy. Wkrótce ruszy też nowy sezon Klasy A. Jakie cele stawia przed sobą Kierownik drużyny przed nadchodzącym rozgrywkami?

Obecnie staramy się wdrażać małymi kroczkami nowe standardy w funkcjonowaniu sekcji. Będziemy w trakcie przygotowań oraz samego sezonu wprowadzać kolejne rozwiązania.  Zdajemy sobie sprawę, że pewnego pułapu nie przeskoczymy, że nie wszystko uda się wdrożyć. Nie jesteśmy Manchesterem United i nie posiadamy takiego budżetu, żeby pozwolić sobie na pewnego rodzaju luksusy. Nasza idea jest jednak taka, żeby w miarę posiadanych środków, możliwości i zasobów ludzkich wprowadzać nowe rozwiązania, które ułatwią pracę nam wszystkim. Co ważne, już przychodząc do Klubu zastałem mądrze zarządzaną organizację, w której nie trzeba niczego naprawiać, a co najwyżej rozwijać i wprowadzać nowe rozwiązania. Myślę, że to jest takie motto na nowy sezon:  dążyć do celu razem – mądrze i roztropnie.

 

Na zakończenie w kilku słowach opowiedz w jaki sposób wyobrażasz sobie swoją rolę, poza obowiązkami, które nakłada na Ciebie funkcja kierownika drużyny?

Odpowiem może w ten sposób, że moim zamysłem jest być kimś więcej niż Kierownikiem drużyny, a na pewno zmienić całkowicie pojęcie o tej funkcji. Stąd też postanowiłem, że będę żył życiem tej drużyny w zakresie nie mniejszym niż piłkarze i sztab szkoleniowy. W związku z powyższym staram się uczestniczyć w każdym treningu z ekipą, razem z zawodnikami wylewać pot na zajęciach m.in. po to, żeby rozumieć jaki wysiłek w to wkładają. Dla mnie szalenie istotnym jest, by nie tylko dbać o sferę organizacyjną, ale również być dobrym duchem dla tego zespołu. Chcę stać się kimś, kto da siebie samego drużynie, a nagrodą za to będzie możliwość wspólnego przebywania z zespołem w chwilach lepszych i gorszych. Będąc już blisko teamu łatwiej mi rozpoznawać jego potrzeby,  rozumieć czego oczekują chłopcy w kwestii organizacji, jak mogę im pomóc. Nie widziałbym sensu pełnienia tej funkcji, gdybym nie mógł dać tej drużynie czegoś innego, czegoś więcej.